Wedle najświeższych pogłosek, kolektyw McLaren może mieć szkopuły z zastrzeżeniem w swoim zbiorze Lewisa Hamiltona, jakiego pięcioletni kontrakt z brygada z Woking wygasa w 2012 roku.
Jak przekazał serw Autosport.com podczas GP Mekki, w sobotę wieczorem, Brytyjczyk oddał prywatna wizytację Christianowi Hornerowi, kierownikowi Redy Bulla. Obaj mieli przewodzić konwersacje poprzez przynajmniej 15 minuty.
Sytuacja, w której Lewis Hamilton odchodzi McLarena kapuje się wprost nierealna ze względu na fakt ile Brytyjczyk zawdzięcza tej stajni i Ronowi Dennisowi. Natomiast jak spojrzy się na stawkę F1, oraz w szczególności powrót Michaela Schumachera, w Formule 1 jakichkolwiek jest możliwe.
Pikanterii dopisuje fakt, ze całokształt McLaren od sezonu 2008, kiedy owe Hamilton zwyciężał w mistrzostwach, nie istnieje w stanie zagwarantować swoim kierowcom bolidu, którym w banalnych przesłankach mogliby rywalizować na torze o zwierzchnictwo. Rozpaczliwa jazdę Hamiltona w minionych dwu wyścigach, niektórzy próbują oddawać faktem, ze ten, iżby prześcignąć Vettela musi asertywnie niezwyklej zaryzykować a napierać na torze.
Menedżer Roberta Kubicy Daniele Morelli zdradził dziennikowi "La Stampa", jak to było oglądać inauguracyjny wyścig nowego sezonu Formuły 1 w szpitalu, w którym Kubica leczy obrażenia po rajdowym wypadku z początku lutego.
- Robert wyglądał jak dziecko, które ogląda swoją ulubioną bajkę Disneya - powiedział Daniele Morelli. - Na koniec wyścigu powiedział, że Lotus Renault zaprezentował się powyżej oczekiwań. Ale od testów w Barcelonie wiedział, że zespół będzie konkurencyjny. Chciał pogratulować Pietrowowi świetnego wyniku w kwalifikacjach i wyścigu - dodał.
Robert Kubica oglądał GP Australii na pierwszym piętrze szpitala Santa Corona w Pietra Ligure. W tym czasie towarzyszyła mu jego dziewczyna Edyta oraz właśnie Daniele Morelli. Było to półtorej godziny pasji, dzielenia się doświadczeniem i oczywiście wyciągania wniosków.
- Zdaniem Roberta w pierwszym wyścigu było kilka niespodzianek. Cieszył się oglądaniem interesujących pojedynków. Pomijając prowadzenie Vettela i Hamiltona oraz wywalczenie trzeciego miejsca przez Pietrowa, przyznał, że walka o czwarte miejsce także była niezła. Oczywiście był poruszony i wywarły na nim duże wrażenie pozdrowienia z paddocku. Poczuł, że ma dużo kolegów - zdradził Daniele Morelli.
Co ciekawe Kubica poprosił o zamontowanie kamery przed salą, by móc zobaczyć każdego, kto stara się do niego wejść. Wynajął również prywatnego ochroniarza, by mieć pewność, że nikt nie zrobi tego bez pozwolenia. Wciąż jednak nie wiadomo czy i kiedy Robert Kubica wróci do Formuły 1.
Pierwszy wyścig Pirelli w ramach trzyletniej umowy z Formułą 1 upłynął pod znakiem zaciętej rywalizacji, od dwóch do trzech pit stopów na samochód i całkowitego czasu wyścigu o trzy minuty krótszego od zeszłorocznego, co podkreśla osiągi opon PZero.Tegoroczne opony PZero zostały zaprojektowane tak, aby połączyć technologię z widowiskowością, co zapewniło wiele zapierających dech w piersiach pojedynków od startu do mety australijskiego wyścigu. Nie zabrakło też wyprzedzania.
Przed wyścigiem Pirelli oczekiwało od dwóch do trzech zjazdów do boksu w wykonaniu czołowych zawodników i tak też się stało. Dziewięciu spośród czternastu sklasyfikowanych kierowców, w tym zwycięzca Sebastian Vettel, zjeżdżało dwukrotnie na pit stop, a czterej zawodnicy zmieniali opony trzy razy. Jedną zmianę wykonali Jarno Trulli i 21-letni debiutant Sergio Perez, który został jednak wykluczony z wyników i pozbawiony siódmego miejsca.
Kierowcy, którzy stanęli na podium – jeżdżący dla trzech różnych zespołów – zatrzymywali się po dwa razy. Cała pierwsza trójka wystartowała na miękkich oponach, a zakończyła wyścig na twardszej mieszance podstawowej, przejeżdżając dwie pierwsze fazy wyścigu na ogumieniu opcjonalnym. Taka taktyka okazała się najbardziej skuteczna na Albert Park, który jest torem pół-ulicznym o wyjątkowej charakterystyce.
Urzędujący mistrz świata Sebastian Vettel z Red Bulla po raz pierwszy w karierze ukończył wyścig w Australii. Wystartował z pole position po uzyskaniu najlepszego rezultatu w historii kwalifikacji w Melbourne, po czym skomentował: „Musimy pogratulować Pirelli”.
Po kwalifikacjach do Grand Prix Australii, w których Witalij Pietrow wywalczył szóstą pozycję, szef zespołu Lotus Renault chwalił Rosjanina i podkreślał, że jest on zupełnie innym człowiekiem niż przed rokiem. A gdyby był Kubica? - Nie chcę zgadywać - przyznał Eric Boullier.- Nabrał mnóstwo doświadczenia w porównaniu do ubiegłego roku. Teraz już wie, że musi pomagać usprawniać samochód tak, by był jeszcze szybszy - mówił po kwalifikacjach o Witaliju Pietrowie Eric Boullier. - Rok temu nie pamiętam, gdzie się zakwalifikował do pierwszego wyścigu, ale tutaj on jest innym człowiekiem. Ten gość na pewno zasługuje na swoje miejsce w F1 - dodał uradowany Boullier.A Pietrow tego miejsca wcale nie mógł być taki pewien. Jego miejsce w zespole było tematem plotek, które podsycał zresztą sam Eric Boullier. Co więcej Nick Heidfled, zastępca Roberta Kubicy dochodzącego do siebie po wypadku w rajdzie, przyznawał, że rozmawiał z szefem Lotus Renault na temat ewentualnego przyjścia do ekipy. Wszystko to musiało podziałać mobilizująco na koszmarnie spisującego się w ubiegłym sezonie rosyjskiego kierowcę.
W kwalifikacjach spisał się doskonale, a w wyścigu potwierdził dobrą formę wywalczając trzecie miejsce w Grand Prix Australii! Było to jego pierwsze podium w karierze w Formule 1.Przecież to Nick Heidfeld miał być czołowym kierowcą zespołu. To Niemiec posiada więcej doświadczenia, ale w kwalifikacjach odpadł w Q1. W Australii to Pietrow popisał się świetną jazdą.Biorąc pod uwagę jak Robert Kubica wybijał się ponad osiągnięcia kolegi, Erica Boullier zapytano o to, co mógłby w takim razie uzyskać w Australii Robert Kubica. - Nie chcę zgadywać, nie chcę się jeszcze bardziej frustrować - przyznał.
- Ale Witalij wykonał dziś oczywiście krok naprzód. Jego relacje z zespołem są znacznie lepsze. Bardziej się zintegrował, jest szybszy - podsumował Pietrowa Boullier.Zespół dał Rosjaninowi szansę mimo katastrofalnych wyników, a Pietrow zamierza ją wykorzystywać. Potwierdził to trzecim miejscem w GP Australii i bronieniem pozycji przezd napierającym Fernando Alonso z Ferrari. Ale przede wszystkim świetnie ruszając w trakcie startu, przebijając się z szóstej pozycji na czwartą.
- Jestem szczęśliwy, że mogę tu siedzieć z tymi kierowcami - mówił trochę nieśmiało Pietrow. - Przywieźliśmy tu sporo nowych części. Później skupialiśmy się na wyścigu. Zespół wykonał swoją pracę perfekcyjnie. Start był niezły. Chciałem zaatakować Fernando. Zobaczyłem, że Jenson jest z przodu i musiałem hamować - Rosjanin opowiadał na konferencji po wyścigu.